„Odebrała telefon… i usłyszała swój własny głos ostrzegający ją”

Telefon, który nigdy nie powinien był zadzwonić”

Noc była niezwykle cicha.

Ściany domu zdawały się pochłaniać dźwięki, a tykanie zegara brzmiało głośniej niż zwykle.

Anna była sama.

Jej mąż, Arman, był w podróży służbowej od trzech dni. Na początku wydawało się to normalne. Ale tej nocy… coś było nie tak.

Siedziała w salonie z telefonem w ręku, gdy nagle światło na moment zadrżało.

Anna spojrzała nerwowo wokół siebie.

— Prąd?…

Światło wróciło, ale cisza w pokoju była już inna.

W tym momencie zadzwonił jej telefon.

Anna spojrzała na ekran… i zamarła.

Na wyświetlaczu widniało jej imię.

„Anna – przychodzące połączenie”

Patrzyła przez kilka sekund w milczeniu.

— Jak… to możliwe?..

Z drżącymi rękami odebrała.

— Halo?..

Kilka sekund ciszy.

Potem… rozległ się głos.

Ale to nie był czyjś inny głos.

To był jej własny głos.

Płaczący, zdławiony, pilny:

— Anna… słuchaj mnie… nie ma czasu…

Serce Anny zaczęło bić szybko.

— Kto to…?

— To ty… — głos prawie krzyczał. — Proszę, słuchaj… nie otwieraj drzwi… cokolwiek się stanie…

Anna spojrzała zdezorientowana na drzwi.

— Co masz na myśli… kto przychodzi—

W tym momencie.

Pukanie.

Powolne. Ciężkie.

Dom wydawał się zamarznąć.

Anna wstrzymała oddech.

— On już tam jest… — wyszeptał głos z telefonu. — Jeśli otworzysz… wszystko się skończy…

Anna cofnęła się.

— To żart… prawda?.. Arman?..

Ale głos z telefonu płakał.

— Proszę… ja już popełniłem błąd… ty tego nie rób…

Oczy Anny wypełniły się strachem.

— Jaki błąd…?

Chwila ciszy.

Potem głos powiedział cicho:

— Otworzyłem drzwi…

Ciało Anny zamarło.

Pukanie powtórzyło się.

Tym razem mocniej.

— Anna… otwórz, — usłyszała głos mężczyzny zza drzwi.

To był głos Armana.

Jej męża.

— To ja… otwórz drzwi.

Oczy Anny wypełniły się łzami.

— Arman… to ty?..

— Oczywiście, że to ja — powiedział głos z zewnątrz. — Co robisz w środku? Otwórz.

„Anna” w telefonie krzyknęła:

— STOP. TO NIE ON.

Anna zamknęła oczy.

Część niej chciała pobiec i otworzyć drzwi.

Druga część… zamarła na miejscu.

— Jeśli to nie on… kto to jest…?

Głos z telefonu wyszeptał:

— Też myślałem, że to on…

Drzwi znów zapukano.

Tym razem bardziej niecierpliwie.

— Anna, otwórz, — głos stał się twardszy. — Wiem, że jesteś w środku.

Anna powoli podeszła do drzwi.

Jej ręka zbliżyła się do klamki.

— Nie otwieraj… — łkał głos w telefonie. — Proszę… jeśli chcesz przeżyć…

Anna zatrzymała się.

Jej wzrok padł na lustro.

I w tym momencie…

zauważyła coś.

W odbiciu małego szkła w drzwiach…

osoba stojąca na zewnątrz…

nie miała twarzy.

Chwila.

Cisza.

Odgłos zza drzwi ustał.

Potem… bardzo powoli…

usłyszała szept:

— Widziałeś… prawda?

Anna cofnęła się.

Telefon prawie wypadł jej z rąk.

— Teraz wie, że zrozumiałaś, — wyszeptał głos po drugiej stronie.

— A teraz…?

Zapanowała cisza w telefonie.

Potem… bardzo cicho:

— Teraz on wejdzie… bez względu na to, czy otworzysz drzwi, czy nie…

W tym momencie…

światła w domu zgasły.

Całkowita ciemność.

I ostatnią rzeczą, jaką Anna usłyszała…

był jej własny głos w telefonie:

— Nie zdążyłam cię uratować…

Połączenie zostało przerwane.

Następnego ranka sąsiedzi zauważyli, że drzwi były uchylone.

Dom był pusty.

Nie było śladów walki.

Nie było włamania.

Nie było Anny.

Pozostała tylko jedna rzecz na stole.

Telefon.

Z ostatnim zarejestrowanym połączeniem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *